XVI
* * *
Co wieczór
witam się z gwiazdą
pijana
w ciemnościach jest dla mnie łaskawsza
wczepiona palcami
w firmament
trzymam kurczowo
łapczywie chwytam każdy
przechodzący moment
bezsilnie
zwieszam się na linie
z zenitu
ostre światło poranka
kołysanka wieje z przestrzeni
* * *
poprzez palce rzeczywistości
z moją niewiarą
przesypuję się dość miałko
karmię wygłodniałe myśli
niczym stado
gołębi
rzucam między nie ziarno
przeciw światu
mam tylko
krótką zieloną sukienkę
* * *
a ja leżę pod drzewem
włosy niedbale rozrzucone
po sosnowych igłach
- nieuczesane
wycięłam z pnia
kanciaste serce
zamknęłam w nim szczęście ból
szczęście ból
przytulam policzek
do ciepłego miękkiego drewna
nasłuchuję
cichy szelest krwi
teraz czekam
aż nauczy się bić
* * *
spętana twoim spojrzeniem
natura moja
z rozwianą grzywą
w oczach której
nienarodzona gwiazda świeci
spętana twoim zapachem
dzikość moja
trwa w zdumieniu
nad własną pokorą
spętana twoim dotykiem
kobiecość moja
uległa prowadzona na postronku
na arenę
w rytmie twojego oddechu
skomentuj (2)
nad oprawą graficzną napracowała się eirene.
obrazek wzięty stąd.
jak go sobie ktoś weźmie bez pozwolenia, to mu nogi z
dupy powyrywam!